Mordowanie tradycją?

by - stycznia 29, 2019





Z jednej strony wydawać by się mogło, że komentarz zbędny, z drugiej zaś milczenie może być wyrazem  poglądu, że nie mamy nic z tym wspólnego, bo przecież to nie my za to odpowiadamy. Nic bardziej mylnego. To my - ludzie za to odpowiadamy, to my - ludzie jesteśmy oprawcami! Milczenie to przyzwolenie. Przeczytajcie, obejrzyjcie, niech łzy popłyną z oczu, ale nie bądźcie obojętni :( Nie mówicie, że nie możecie na to patrzeć, bo chociaż tyle zróbmy patrzmy, pokazujmy, mówmy, napiętnujmy! Naprawdę niewiele, ale chociaż tyle należy się od nas tym niezwykłym zwierzętom, które czują ból, pokazują emocje, boją się, cierpią, ale gdy trzeba nie wahają się stanąć w obronie człowieka stanąć :( Jeśli tradycja oparta jest na zabijaniu innych to przyzwoitość nakazuje z taką tradycją walczy!
"Taniec fortepianowy”. Polega on na przywiązaniu psa za szyję i przymocowaniu go w taki sposób, że tylko lekko dotyka opuszkami tylnich łap ziemi. W ten sposób pies walczy o każdy oddech i powoli dusi się od tych ruchów. Trwać to może nawet 3 dni. Czemu fortepianowy? Bo pies wydaje przy tym charakterystyczne dźwięki."

You May Also Like

42 komentarze

  1. No dobrze, łza popłynęła i mam to udostępnić. I co dalej? Uratowałam jakiegoś psa?
    Wydaje mi się... ale to jest tylko moje skromne, prywatne zdanie, że internetem świata nie zbawimy. Mam znajomych, którzy bez przerwy wrzucają takie zdjęcia i artykuły na portale publiczne.
    Jeżeli czujesz, że możesz i chcesz z tym coś zrobić, to działaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz nic robić. Ale jeśli uważasz, że siła internetu, siła wszelkich petycji, udostępnień nie ma znaczenia, to znaczy, że mało wiesz o tym co dzieje się, gdy ludzie reagują także przy pomocy klawiatury i jak to przekłada się na życie realne. Ja doświadczyłam i doświadczam tego i wiem, że ta siła jest ogromna. Zresztą ostatnimi czasy wielu z nas obserwowała to co dzieje się z puszką Prezydenta Adamowicza. Jest tysiące takich przykładów. Oczywiście trafiają w umysły tych, którzy cokolwiek chcą zrobić. Nie do wszystkich. Ja chcę i robię, na tyle na ile mogę. Nawet jeśli jeden udostępniony post z potrzebującymi zwierzakami sprawi, że pies, kot czy inne zwierzę otrzyma prawdziwy dom i miłość to dla mnie jest owy cud klawiatury.

      Usuń
  2. Tak samo jak boli mnie w środku widok takiego okrucieństwa boli również moja bezsilność że nic nie mogę nie tylko sama ale nawet w małej grupie podobnych do mnie osób. Milczeć jednak nie mogę.
    Nie zmienimy mentalności tych co w tak bestialski sposób znęcają się nad zwierzętami jednocześnie tuląc i układając na złotych poduszkach w salonie inne aby pokazać jak oni zwierzęta kochają :-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o tuleniu, to tak jak tulę, niechciane i potrzebujące mojego tulenia psy i dziś one u mnie leżą na takich przysłowiowych złotych poduszkach. Tak, pokazuję, że je kocham, bo tak jest. Nie zmieniam mentalności niczyjej, bo nie mam takiej mocy, ale pokazuję, jak sadzę, że można być człowiekiem dla zwierząt.

      Usuń
    2. Znam Cię na tyle że wiem iż każde zwierzę które trafi do Ciebie będzie najszczęśliwsze do swojego końca bez względu na to jakiej będzie rasy czy wielkości i czy zmieści się na poduszce bo gdy ta okaże się zbyt mała to uszyjesz mu większą.
      Mnie chodzi o mentalność tych ludzi którzy jedno zwierzę tak rozpieszczają na pokaz a nad innym znęcają się w bestialski sposób jak to jest tam opisane. Gdyby można było tych ludzi zmienić to nie byłoby mowy o znęcaniu się nad zwierzętami.

      Usuń
    3. Dobrze, że dodałaś te kilka zdań, bo nie jażdy wie to co Ty. Ja wciąż tęsknię i rozpaczam nad Tosią😥. Dzięki.

      Usuń
    4. Jeśli ktoś Ivo czyta Twój blog to wie doskonale jaka jesteś i co czujesz jeśli chodzi o zwierzęta. Nie musiałabym czytać nic więcej aby łzy napłynęły mi do oczu :-(
      Akurat historię Tosi znałam od początku a oglądając Twoje zdjęcia które jej robiłaś widziałam jak wynagrodziłaś jej lata cierpienia i jak bezpiecznie się czuła przy Tobie i dzięki Tobie :-)))

      Usuń
    5. Dana, oczywiście to bardzo miłe co piszesz, ale może się zdarzyć, że czytelnikiem będzie ktoś nowy😊

      Usuń
    6. Teraz już wiem, jakoś mam ostatnio problem z logicznym myśleniem ale postaram się nie stosować skrótów myślowych które mogą być niezrozumiałe dla innych osób

      Usuń
  3. Nawet trudno to skomentować, aż ciarki latają po plecach. Niestety w tradycji wielu krajów istnieją mordy rytualne, nie lepiej jest z kłusownictwem... nie mówiąc o ludziach, przywiązujących psy do drzew w lesie.
    Znam kilka osób, które uratowały zwierzaki i przygarnęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, trudno komentować, tym bardziej, że po obejrzeniu i przeczytaniu :(

      Usuń
  4. Wybaczcie - zaś powiem, mnie tam żadna łza z oka nie leci. Nawet mnie specjalnie nie dziwi takie traktowanie zwierząt. Wpisane w bestialstwo rasy ludzkiej. Przecież tam i corrida i przeganianie zwierząt po wąskich uliczkach należy do wręcz uświęconej tradycji. To obraz naszego ludzkiego świata.Świata gdzie znęcenie się nad wszystkim co słabsze jest wpisane w geny. Bo innego wytłumaczenia dla mnie tu nie ma...brak mi słów i ani jednej łezki nie uroiłam.......czyste bestialstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy inaczej przeżywa, jeśli uważa, że przeżywa.

      Usuń
    2. Z bagażem własnych doświadczeń faktycznie są rożne cienie i odcienie takich przeżyć.To trauma.

      Usuń
  5. Unikam książek, gdzie jest pies, a także filmów, gdzie grają zwierzęta, a docelowo psy. Jako dziecko torturowano mnie książką "Lessie wróć". A szczególną torturą było czytanie "O psie, który jeździł koleją". Do dziś mam traumę. I nie wynika to z mojej niechęci do zwierząt - broń Boże!! Uwielbiam psy, koty, ptaki itd. Sam przygarniałem pieski wiedząc, że oddadzą miłość wielokrotnie. Zgodnie ze słowami św Franciszka, że są to nasi bracia mniejsi, bo jako nieliczne słowa filozofów średniowiecza, one właśnie do mnie przemówiły. Wybacz Ivo, ale filmów nie zobaczę. Nie kliknę i nie udostępnię. Wiem jakimi bestiami są ludzie, którzy nie tylko czynem, ale i słowem potrafią torturować i sycić się tym. A potem chwalić. I wygodnie im nazwać to tradycją wierząc, że są mniej winni temu, co zrobili. Ba, postąpili zgodnie z literą niepisanego prawa. Dlatego wolę pokazać sobą, że piętnuję tych ludzi, że gardzę nimi. A jak to robię? Swoim życiem i swoimi poglądami, którymi się dzielę - również w pracy. Albo zwłaszcza tam. Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  6. To co się dzieje z tymi psami w Hiszpanii , to jest okrucieństwo i to na duża skalę. Jest to problem z którym nie łatwo będzie walczyć, bo tak jest ich tradycja. Może i oby protest wszystkich w tym i nas, coś pomoże, ale to będzie trwało, tak mi się wydaje. U nas też jest niestety wiele okrucieństwa i nieludzkiego traktowania psów szczególnie. Kary za takie postępowanie ludzi są zbyt niskie, albo wcale. Też mamy problem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale warto wg mnie zrobić cokolwiek, niż nic. Blog jest takim miejsce, w którym autor może przedstawi swój punkt widzenia, prosić. Oczywiście nie każdy musi na to reagować. Mamy problem, ale czasem wydaje mi się, że jest w nas wiele odruchów sprzeciwu i to powoduje nadzieję, że wolno, ale zaczyna cokolwiek się zmieniać, także w wysokości kar za znęcanie i mordowanie zwierząt. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Nie słyszałam dotąd o tym okrutnym procederze dziejącym się w Hiszpanii. Nie dałam rady przeczytać tego do końca. Kim są ludzie którzy potrafią własne zwierzę torturować, męczyć, a choćby trzymać przy budzie na łańcuchu... ja też się na to nie godzę i protestuję. Tak jak w obronie dzików. Robię co mogę, bo wiem, że tak trzeba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie róbmy co możemy! Ja tez robię co mogę. Nie znoszę, gdy ktoś podważa to, umniejszając jakby znaczenie takich działań, nawet gdy potencjalnie niewielki ich skutek może być. To nie tyczy się Ciebie, lecz tak ogólnie. Też nie znałam tego procederu. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiesz, nie wiem czy to prawda, ale ponoc te nasze protesty w sprawie dzików, pozwoliły na to, że jednak nie zabili wszystkich, że trochę się te nasze władze przestraszyły i odstąpiły od całkowitego wymordowania biednych dzików... wiec tak jak piszesz, każda taka akcja coś daje. Moze w niewielkiej skali, ale zawsze... warto więc się ruszyć i chocby w internecie podpisywać protesty, czy rozpowszechniać takie informacje.

      Usuń
    3. Dokładnie tak, Aniu! Zrobić cokolwiek, nawet, jeśli setki ludzi mialyby wpłynąć na darowanie życia jednemu zwierzakowi! Wystarczy spojrzeć nieco dalej poza czubek swojego nosa. Dzięki, że jesteć 😍

      Usuń
  8. co prawda takie pomysły, jak "kocie organy" /nie chcesz wiedzieć, co to jest/ zniknęły już w pomroce dziejów, to wcale nie oznacza, że naga małpa wyleczyła się z inklinacji do dręczenia zwierząt dla rozrywki lub z czystej głupoty i braku empatii... corrida, walki psów, walki kogutów, albo wspomniane powyżej trzymanie psa na łańcuchu przykutego do budy z mokrą i zgniłą ściółką jako posłanie... można by długo wymieniać przykłady na to, do jak paskudnego gatunku należymy i ile roboty jeszcze czeka, by nagą małpę /jako gatunek/ z czystym sumieniem nazwać "człowiekiem" i aby to brzmiało dumnie...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, dlatego piszę często "my ludzie", niejedna osobo obruszy się, bo to przecież nie ona katuję zwierzęta. Ja również nie, ale to nie zmienia faktu, że my ludzie to robimy! Pozdrawiam

      Usuń
    2. przecież wiadomo, że w "my, ludzie" mowa jest gatunku, ale faktycznie, zdarzają się ludzie ksobni, którzy odnoszą to centralnie do siebie...

      Usuń
    3. Ja to wiem i Ty to wiesz, ale wielu niekoniecznie. Ja Ciebie zrozumiałam, ale niektórzy uważają, że jakby nie byli tym samym gatunkiem, że jak pisze my, to ich nie ma w tych "my". Nie biorę tego z sufitu.

      Usuń
  9. To jest okrutne i nieludzkie, niestety powszechne, jaki kraj, taki obyczaj można by powiedzieć... Niedługo wiosna i tak sobie myślę, że znów przechodząc przez most, gdy nieco przybierze rzeka, dojrzę kolejne psie zwłoki unoszące się na wodzie. Niestety tak to u nas pozbywają się ludzie psiego problemu, ot po prostu wrzucając w worku lub z kamieniem u szyi i tak co roku. Co ja mogę z tym zrobić? A no nic, bo nikogo za rękę nie złapałam, więc jak mogę to zabieram te wyrzucone nieszczęśniki, które miały trochę więcej szczęścia, ale schroniska ze swojego domu też nie zrobię, albo mówię znajomym z nadzieją, że może pójdzie to dalej i kogoś ruszy sumienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam tylko wyjaśnić, że mój post nikogo do niczego nie zmusza. Tłumaczenie jest zbędne. Każdy niech robi jak chce i co chce. Uznałam, że o tym mogę tutaj napisać, udostępnić, bo nie jestem na to obojętna, bo to moje miejsce do pisania. Post traktuje o konkretnym procederze, o którym większość nie ma pojęcia, podobnie jak ja do niedawna. Nie ma potrzeby licytowania się. Jeden robi cokolwiek, drugi odwraca oczy, udajac, ze czegoś nie ma. Ogólnie nie do Ciebie. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Aż się nie chce w to wierzyć. Niestety potwierdza to tylko moją opinię o tych wszystkich tępych pastuchach z południa Europy. Jak nie masowa eksterminacja ptaków, to coś takiego. Niestety w tych krajach jest szerokie, społeczne przyzwolenie na tego typu ekstremalną patologię, gdyż ... tradycja. To może wróćmy do tradycji palenia na stosach i najlepiej zacznijmy od tych oprawców!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Wojtku! Postanowiłam napisać na blogu o tym przede wszystkim, by nie być na takie zło obojętnym. I mam wrażenie, że jak zwykle zadziałała zasada uderz w stół... Bardzo Ci dziękuje za ten komentarz. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Wiele lat temu, kiedy nasze Dzieciaki były jeszcze Dzieciakami, nie uczestniczyliśmy w żadnych pokazach cyrkowych z udziałem zwierząt...Ot, dziwactwo...Nie było "mody" na ratowanie zwierzaków, nie było "akcji", a nawet internetu (przynajmniej u nas)...I jak na początku odbierani byliśmy jako "dziwadła", bo w naszym Zaścianku wielu rozrywek nie było, tak z biegiem lat nasi Znajomi, Sąsiedzi, a nawet Rodzina zaczęli problem dostrzegać...Bo właściwie, Jeden może wiele, jeśli na prawdę chce, i jeśli stanie twardo "pod prąd"...;o)
    Filmu nie oglądałam, bo nie ważne czy to polskie, czy hiszpańskie okrucieństwo...Istnieje i kropka...A ja nie będę go rozprzestrzeniać (Chociaż wiem jakie są Twoje intencje)...;o)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakiego filmu? Znam czasy, o których piszesz. Ja byłam tylko raz w cyrku, moje dzieci nigdy nie były. Wiem, że znasz moja intencje. Taki komentarz, pisownia oryg. pod artykułem, który przedstawiam w poście "To wszystko prawda! !!!Mieszkam we Wloszech i tutaj równierz adoptuje się te charty. Ja mam suczkę Maszę od prawie roku. Z fundación Benjamin Mehnert. Sewilia. Ratują około 700 psòw co roku. Cieszę sie że w Polsce zaczyna się mówić o losie tych cudownych chartów!" to pozwala wierzyć, że są ludzie na tym świecie. To mnie buduje!

    OdpowiedzUsuń
  13. To jest przerażające...
    A człowiek ... to nie brzmi dumnie, tylko haniebnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Wybacz, Ivo, ale nie jestem w stanie ani czytać o takim bestialstwie, ani tego oglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tyle wybór, co moja nadwrażliwość na bestialstwo ludzi.

      Usuń
  15. Nie wiem, jakim ścierwem i padliną trzeba być, żeby zadawać niewinnym istotom taki ból i napawać się okrutnie ich cierpieniem. Naprawdę nie wiem. I po to ta cała ludzka cywilizacja?!
    Wstrętne!
    Podobnie jak zabijanie byków podniesione do rangi sztuki (zerknęłam, że to w Hiszpanii, stąd skojarzenie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzenie bardzo trafne. Tradycja to jest słowo klucz. Tradycja, która często sięga okresow, w których ludzie bo pod względem wiedzy w porównaniu do dziś byli absolutnie ulomnu, zwyczajnie głupi. Tym bardziej dzisiaj to szokuje i nie na słów, które takie bestialstwo by tłumaczyły. Z taką tradycja należy walczyć, skończyć z nią! Nadzieja w ludziach, którzy nie są obojętni na cierpienie zwierząt, jest ich, nas coraz więcej. Nie wystarczy zamknąć oczu, by o prpblem znikł. Pozdrawiam Cię.

      Usuń